Jogger Minia

Strona w permanentnej budowie.

Nutka wątpliwości dotycząca najpopularniejszego wyjaśnienia przypadku Genovese

Informacje o wpisie.

Opublikowano 20 kwietnia 2009 o 06:14:11 w kategoriach: Myśli i rozważania.

3 komentarze; Góra strony.

Trackback; Poprzedni wpis; Następny wpis.

Prawdopodobnie niewielu z moich czytelników (bo w ogóle jest ich niewielu) zna głośną historię Kasi Genovese. Stąd też najpierw uraczę tę garstkę przydługim wstępem opisującym tę zdumiewającą historię, by następnie przejść do krótkiej, przesyconej specjalistyczną nomenklaturą esencji wpisu bynajmniej nie mającego mi za złe rażącej dysproporcji pomiędzy rozwlekłością formy a zwięzłością treści.

Tak więc ta młoda dziewczyna została zmordowana na własnej ulicy w dzielnicy Queens Nowego Jorku w 1964 r. Jakkolwiek przykre, to wydarzenie nie wzbudziłoby większych emocji gdyby nie drobniutki szkopuł — spektakl grozy składający się z trzech ataktów trwał przeszło pół godziny, a tańcowi śmierci przy akompaniamencie krzyków przerażenia i wołania o pomoc przyglądała się niewzruszona publiczność licząca 38 osób. Gdy sprawę tę, zupełnie przypadkowo, wyciągnął na światło dzienne dziennikarz New York Timesa, w Stanach nie było naukowca, myśliciela czy felietonisty który nie zechciałby podzielić się ze światem własnym wytłumaczeniem zachowania widzów. Najpopularniejsze było zrzucenie winy na bierność, apatię i anomię ludzi żyjących w wielkich zbiorowościach jakimi są amerykańskie metropolie. Dopiero dwaj profesorowie psychologii, Bibb Lantané i John Darley, przedstawili zaskakujące, a dziś uważane za kanoniczne, wyjaśnienie — świadkowie pozostali obojętni właśnie dlatego, że było ich tak wielu.

Dostrzega się dwie przyczyny — jedną leżącą w rozproszeniu odpowiedzialności, drugą stanowiącą wymieszanie społecznego dowodu słuszności z konformizmem informacyjnym.

Z pierwszą ciężko jest polemizować, aczkolwiek istnieją warunki — wcale prawdopodobne — w których wyjaśnienie to byłoby zupełnie bezpodstawne. Wtedy mianowicie, gdy tragedia rozegrała się po zmierzchu (a żaden teatr nie wystawia sztuk przed wieczorem) i dodatkowo widzowie preferowali obserwację przy zgaszonym świetle (jak zwykle w teatrze). Takie warunki — z których przynajmniej jeden został spełniony — uniemożliwiłyby widzom dojrzenie sylwetek pozostałych w oknach, a co za tym idzie uświadomienie sobie ich obecności fizycznej — warunku niezbędnego tego wymiaru wyjaśnienia.

Na szczęście druga część jest znacznie łatwiejsza do podważenia. Świadczą przeciw niej zarówno ciemność, jak i umiejscowienie świadków w dość znacznej odległości od siebie. Trudno wytłumaczyć konformizmem informacyjnym sytuację, w której informacja nie występuje — żaden z widzów nie mógł wiedzieć, że jego sąsiad również pozostał bierny. Nawet jeżeli widziana sylwetka nie sugerowała telefonicznego zawiadamiania policji o zdarzeniu, możliwe przecież było że zadanie to zostało zlecone któremuś z pozostałych domowników współwidza (klasyczny motyw hollywoodzki — powiadom resztę, a ja będę miał oko na sytuację).

Wyjaśnienie sprawy Genovese przez Latarégo i Darleya doskonale obrazuje nowy, nieuwzględniony przez Schopenhauera, wybieg erystyczny – gdy pierwszy argument jest racjonalny i zasadzony na stabilnej podstawie, drugi może być jej pozbawiony — i tak zostanie uznany za prawdziwy i adekwatny. Z jednej strony działa tutaj (słuszne) przypisanie innym chęci do utrzymania konsekwencji i spójności (skoro pierwszy argument był dobry, drugi też taki jest), z drugiej niechęć do ośmieszania się i chęć wydania się mądrym (o czym świadczy nauka na błędach) (jeżeli dyskutant odparł atak na pierwszy argument, pewnie odeprze też atak na drugi — lepiej więc w ogóle go nie przeprowadzać i spróbować inaczej przekonać do siebie publikę).

Komentarze

Trudno wytłumaczyć konformizmem informacyjnym sytuację, w której informacja nie występuje — żaden z widzów nie mógł wiedzieć, że jego sąsiad również pozostał bierny.

Mocne stwierdzenie. Oparłeś to na…?

I taka ciekawostka – Kovacs z Watchmenów stał się Rorschachem po tym zabójstwie (tę maskę zrobił z sukienki dla Kitty).

Anhalter: na mózgu. Pomyśl: 3 nad ranem. Ciemno. Pojedyncze postaci obserwują zdarzenie z zacisza swoich domostw. Myślisz że afiszowały się z tym wystarczająco, by nie pozostać niezauważone? Być może moja teza nie ma zbyt wiele na swoją obronę, ale twierdzenie że kilkanaście osób ostentacyjnie gapiło się na morderstwo jest przynajmniej równie bezzasadne. Poza tym przeczytaj też zdanie po tym które zacytowałeś.

(Inna rzecz, że moje zdanie staje się tym oczywistsze im bardziej przypowieść o Kitty odziera się z narosłych wyolbrzymień i im bardziej prostuje się nagięte na potrzeby artykułu fakty.)

kilkanaście osób może się gapić ostentacyjnie na morderstwo – smutne, ale prawdziwe.
ale sama sytuacja – psycholog by lepszego eksperymentu nie wymyślił.

Poniższy formularz służy do wysyłania komentarzy. O ich strukturę i prezentację dba Markdown.

Komentarze stanowią wyłączną własność autorów, choćby zaznaczono inaczej. Również autorom przysługuje wyłączne prawo do ich modyfikacji.

Autor zastrzega sobie prawo do moderacji komentarzy.

Śledzenie wątku: