Jogger Minia

Strona w permanentnej budowie.

bez tytułu, co mi tam

Opublikowano 28 kwietnia 2011 o 16:10:22.

Alkohol co prawda nie rozwiązuje żadnych problemów, ale daje wrażenie, jakby one jednak nie istniały. A już definitywnie poprawia humor.

Opublikowano 21 kwietnia 2011 o 22:28:29.

Tak zwana myśl Zachodnia, której głównym elementem praktycznie do XX wieku było chrześcijaństwo, wykazała się nadzwyczajnym niezrozumieniem jednej z podstawowych nauk Chrystusa: że ofiary są ważniejsze niż winni.

Przyjemna wojna bez skutków ubocznych dla ciała

Opublikowano 27 marca 2011 o 01:12:42.

Druga wojna indochińska (zwana też wojną w Wietnamie) była przełomowym wydarzeniem w dziejach świata. Nie ze względu na liczbę ofiar albo konsekwencje na arenie międzynarodowej, ale dlatego, że była pierwszą wojną która pojawiła się na ekranach telewizorów. Oczywiście na wojnę na żywo (I wojna w Zatoce Perskiej) trzeba było poczekać jeszcze 20 lat, jednak była to zmiana już tylko ilościowa, a nie jakościowa.

Dwa problemy, które mnie zajmują — cz. 1

Opublikowano 02 marca 2011 o 19:41:49.

Jeśli chodzi o sumienie, na początku należy sprostować pewne mity, które mogą gdzieniegdzie wciąż pokutować.

  • Sumienie nie jest jakimś organem który można zlokalizować w mózgu. Nie istnieje coś takiego jak „po prostu” sumienie, coś co można zmierzyć lub zważyć. Bardziej zasadne jest mówić o „zachowaniu sumieniowym”, czyli pewnej obserwowalnej projekcji behawirolanej skomplikowanego układu procesów psychicznych. Warto tutaj podkreślić słowo „procesów” — zachowanie sumieniowe ma swoją dynamikę.
  • Sumienie, czy też zachowanie sumieniowe, nie jest atrybutem typowo ludzkim. Czy inaczej — bycie człowiekiem co prawda jest warunkiem koniecznym by przejawiać zachowania sumieniowe, ale nie jest warunkiem wystarczającym. W pełni rozwinięte zachowania sumieniowe pojawiają się u ludzi dopiero w wieku adolescencji, i to częściej późnej niż wczesnej. W pewnych przypadkach zachowanie sumieniowe rozwija się dopiero w okresie dorosłości, a czasem wręcz nigdy się w pełni nie rozwija.
  • Treści, których poruszenie (czy raczej naruszenie) prowadzi do aktywacji zachowań sumieniowych, nie są pochodzenia boskiego. Sumienie nie jest głosem Boga w człowieku. Sumienie jest głosem społeczeństwa w człowieku. Sumienie to Uogólniony Inny, który w niektórych przypadkach przemawia głosem zupełnie konkretnego Istotnego Innego z okresu dzieciństwa.

Niech będzie że kilka słów o samobójstwie z punktu widzenia płci

Opublikowano 04 sierpnia 2010 o 22:33:08.

Ostatnio nudząc się niemiłosiernie (tylko inteligentni ludzie się nie nudzą) wszedłem na Wykop, gdzie trafiłem na artykuł dotyczący różnic w sytuacji kobiet i mężczyzn, a ściślej — rzekomej dyskryminacji mężczyzn. Być może tak jest, nie wiem tego. Sprawy genderowe nigdy mnie szczególnie nie interesowały i o całości zapomniałbym po zamknięciu karty w przeglądarce gdyby nie to, że autor tamtego artykułu mimochodem porusza zagadnienie które jest mi przynajmniej bliskie. W tym krótkim wpisie chciałbym sprostować bzdury które udało mu się wcisnąć w jedno naprawdę krótkie zdanie.

Interpretacja wiersza Juliana Tuwima pt. „Trawa”

Opublikowano 07 stycznia 2010 o 22:10:21.

Interpretację wiersza Juliana Tuwima pt. Trawa rozpocząć należy od tytułu. Jest to tym bardziej zasadne, że autor używa zupełnie banalnego wyrazu, jakim jest „trawa”, jako wyszukanej metafory. Wyraz ten jest bowiem częścią slangu, niejakim kodem, który wykorzystuje zwykłe wyrazy w niezwykłym znaczeniu, zrozumiałym tylko dla wtajemniczonych — a tym samym stara się wymknąć czujnym oczom obrońców obyczajności. Przez trawę bowiem rozumie się tutaj nie roślinę z rodziny wiechlinowatych, popularnie nazywaną po prostu „trawą”, a przetwór z rośliny z rodziny konopiowatych, czyli przetworzoną roślinę zawierającą tetrahydrokanabinol — substancję psychoaktywną. Szczegółowa interpretacja wiersza, następująca poniżej, potwierdza tę tezę.

Początek zwichrowania

Opublikowano 02 stycznia 2010 o 22:07:30.

Tamet icśowildeiwarps tsej myndej z hcyzsratsjan ńeindagaz hcynlarom. Ćśowildeiwarps ezswaz ałyb metoimyzrp einzcanzondej mynwytyzop. Yrbod keiwołzc łaisum ćyb — yzdęim imynni — meikeiwołzc mywildeiwarps.

Próba spojrzenia na gramatykę przez pryzmat idealnej biurokracji w rozumieniu Webera

Opublikowano 11 maja 2009 o 06:18:44.

Jakiś czas temu Gutek podesłał mi link do listy najczęściej popełnianych błędów językowych na stronie „akcjiPrzeczytaj Zanim Napiszesz. Chociaż lista udowodniła swoją ograniczoną przydatność, stanowiąc dość obszerne zestawienie z którym można się skonsultować w razie wątpliwości (np. pisownia niektórych liczebników), niemal natychmiast podzieliłem się z autorem (który, notabene, nawet nie raczył się podpisać pod własnym dziełem) swoją krytyką. Właściwie stanowiły ją dwa symptomy jednej idei ogólnej, mianowicie autorytaryzmu.

Z jednej strony autor wygłasza uzasadnienia takiej a nie innej pisowni jak prawdy absolutne, nie zadając sobie trudu przytoczenia źródła odpowiednich reguł. Tymczasem wszystkie dostępne są w elektronicznej wersji słownika ortograficznego PWN-u, i krótki odnośnik bardzo pozytywnie wpłynąłby na odbiór jego zestawienia. Autor — pozostający anonimowym — oczekuje, że czytelnicy przyjmą pewne twierdzenia na wiarę. Oczywiście wielu tak postąpi, gdyż nagromadzenie błędnych zapisów wraz z poprawkami i uzasadnieniami wywołuje złudne wrażenie że ma się do czynienia z autorytetem w dziedzinie poprawnej pisowni. Jednak osobiście będę się upierał przy twierdzeniu, że brakuje przytoczenia rzeczywistego autorytetu w tej kwestii, czyli któregoś z wydawnictw naukowych.

Zaś drugim błędem autora jest autorytarne traktowanie słowników i bezwarunkowe poddawanie się im. Przeglądając listę, kilkukrotnie zauważyłem jak pewnie autor wyraża zasady w rzeczywistości oparte na bardzo chwiejnych i wątłych podstawach.

Nutka wątpliwości dotycząca najpopularniejszego wyjaśnienia przypadku Genovese

Opublikowano 20 kwietnia 2009 o 06:14:11.

Prawdopodobnie niewielu z moich czytelników (bo w ogóle jest ich niewielu) zna głośną historię Kasi Genovese. Stąd też najpierw uraczę tę garstkę przydługim wstępem opisującym tę zdumiewającą historię, by następnie przejść do krótkiej, przesyconej specjalistyczną nomenklaturą esencji wpisu bynajmniej nie mającego mi za złe rażącej dysproporcji pomiędzy rozwlekłością formy a zwięzłością treści.

Szkic komentarza do traktatu o władzy Makiawelego

Opublikowano 31 marca 2009 o 08:38:17.

Krótki traktat o księciu i księstwach autorstwa Mikołaja Makiawelego wywołał niemałe kontrowersje, zapisując się w historii lepiej niż dowolne inne dzieło znamienitego Florentyczyka. Broszurka została uznana za niemoralną i w zaledwie czterdzieści lat po publikacji trafiła na czołowe miejsca list prze… indeks ksiąg zakazanych. Od nazwiska autora do języka potocznego oraz psychologii przedostał się termin „makiawelizm”, chociaż wśród badaczy tego okresu historii wciąż otwarta jest kwestia, czy sam Makiawel był makiawelistą; to jest kimś konsekwentnie dążącym do celu, nieprzebierającym w środkach, nie stroniącym od zdrady, dwulicowości i okrucieństwa; wyrachowanym, zimnym, przebiegłym, podejrzliwym i podstępnym manipulatorem (ale i nie sposób nie dodać: piekielnie inteligentnym).

Wyraz ten jest zdecydowanie nacechowany negatywnie. Czy jednak w Księciu Makiawel faktycznie przedstawia poglądy przykładnego immoralisty?